Przeczytaj raport i sprawdź, jak wydać książkę

sobota, 12 maj 2018 23:15

Jak stworzyć suspens?

Zwrot akcji w klasycznych filmach i utworach literackich jest poprzedzony suspensem. To zabieg, który pozwala podgrzać emocje, wprowadzić element napięcia a jednocześnie doprowadzić do wyjaśnienia jakiejś kluczowej sceny. Jak prawidłowo stworzyć taką scenę?

Czym jest suspens?

Suspens to nic innego jak zabieg w utworze polegający na wstrzymaniu akcji. Jego celem jest wytworzenie napięcia u czytelnika, który chciałby się jak najszybciej dowiedzieć co będzie dalej. Suspens poprzedza zwrot akcji, który z kolei może całkowicie odmienić interpretację utworu. Składa się on z trzech elementów: poinformowania czytelnika o problemie, który czeka bohaterów, poinformowanie jednej z postaci o problemie oraz rozwiązania problemu. 

Jak stworzyć prawidłowo suspens?

Zabieg tej najlepiej wychodzi w sytuacji, gdy tworzymy narrację trzecioosobową. Wówczas narrator może w jakiś sposób zdradzić czytelnikowi sytuację, z którą zaraz będą musieli się zmierzyć bohaterowie. To powoduje napięcie – odbiorca już wie, że zdarzy się coś niedobrego, natomiast postacie w książce nie są jeszcze tego świadome. Następnie w jakiś sposób – najlepiej zupełnie przypadkowo – jedna z postaci (rzadko główny bohater) dowiaduje się o problemie. To podkręca napięcie: główny bohater nadal nie zdaje sobie sprawy z sytuacji a postać poboczna musi znaleźć wyjście z sytuacji w taki sposób, aby go ocalić. Tu dochodzi do punktu kulminacyjnego, w którym postać poboczna rozwiązuje problem – następuje stopniowe uspokojenie akcji, lecz z nieoczekiwanym dla wszystkich skutkiem, który zmienia całkowicie podejście do bohaterów. 

Ile suspensów w utworze?

Nie ma określonej liczby, należy tutaj się kierować zdrowym rozsądkiem oraz normami gatunku. Jeśli nie chcemy stworzyć parodii powieści kryminalnej, wówczas lepiej się ograniczyć do dwóch suspensów. Jeśli jednak chcemy przerysować efekt i wyśmiać kryminały – wówczas warto go stosować częściej czy wręcz „do przesady”. 

Published in Warsztat pisarski
niedziela, 15 kwiecień 2018 19:04

Wykorzystaj kontrast!

Kontrast potrafi naprawdę wiele zmienić i wywołać niemałe wrażenie na czytelniku. O ile jest on prawidłowo wykorzystany. W zależności od naszych intencji, może on wzmocnić efekt komizmu sytuacyjnego lub wręcz przeciwnie – ukazać mroczną stronę jakiejś postaci. Jak zatem prawidłowo wprowadzić kontrast do powieści?

Jakie kontrasty warto wykorzystywać?

Najlepiej sprawdza się ukazanie kogoś małego, niewinnego lub spokojnego jako osobę nagle bardzo odważną, wyszczekaną i groźną. Taki efekt nigdy się nie nudzi. Coś na zasadzie: „cicha woda brzegi rwie”. Dla lepszego efektu warto przez sporą część książki ukazywać tę postać jako naprawdę cichą i niepozorną, po to, aby w odpowiednim momencie, pokazać jej odmienne oblicze. Aby wzmocnić wrażenie, warto zaraz potem powrócić do standardowego rysu tego bohatera. Można również spróbować kontrastu czarne-białe, czyli pozornie negatywna postać, z którego początkowo robiliśmy potwora, nagle okazuje ludzkie odczucia, np. karmiąc szczeniaczki lub pomagając biedakowi. 

Jak nie zepsuć efektu kontrastu?

Przede wszystkim: nie stosując dwuznaczności w przedstawianiu bohatera. Jeśli od początku będziemy czytelnikowi podsuwać możliwość, iż dana postać wcale nie jest taka, jaką ją przedstawiamy, kontrast nie zadziała. To musi być nieoczekiwane i nagłe. Aby tak się stało, dana sytuacja, w której ukażemy drugą stronę postaci, musi silnie oddziaływać na bohatera. Na tyle, żeby zapomniał o swoich hamulcach i po prostu zachował się intuicyjnie. Kontrast można też łatwo zepsuć poprzez jego nadużycie, czyli zastosowanie go do kilku postaci jednocześnie. Najlepiej jest wykorzystać go tylko do jednego, bardzo konkretnego bohatera. Sytuacja, w której nagle wszyscy zaczynają być kimś innym, niż do tej pory, jedynie wprowadzi niepotrzebny chaos i sprawi, że cała akcja przestanie być zrozumiała dla czytelnika. 

Published in Warsztat pisarski
poniedziałek, 23 październik 2017 19:27

Czy bohater powinien być świadomy istnienia fikcji?

W niektórych utworach można znaleźć motyw, w którym główny bohater staje się świadomy faktu, iż jego życie to tylko czyjś wymysł. Można to znaleźć zarówno w „Don Kichocie”, jak i w „Wojnie polsko-ruskiej”, kiedy postacie zaczynają podejrzewać, że „coś jest nie tak”. Zresztą, podobny motyw występował w „Truman Show”, choć w nieco odmiennej formie. Czy warto taki zabieg wykorzystywać?

Zalety wykorzystania „samoświadomości' bohatera

Bez wątpienia jest to zabieg, który wciąż wzbudza wielkie emocje w czytelnikach. Dobrze wykorzystany potrafi zasiać niemały mętlik w głowie i wywołać uśmiech. To doskonały zwrot akcji, który można wykorzystać przy końcówce utworu. Do tego jest to zabieg niesłychanie prosty. Wystarczy po prostu w jakiś sposób ukazać istnienie „autora”, „twórcy” czy też wskazać granice istnienia świata otaczającego bohatera. Całość tak naprawdę można zrobić jednym zdaniem. Teoretycznie nie ma nic prostszego a zarazem zaskakującego dla odbiorcy. Dodatkowym plusem jest fakt, że ten motyw nie jest aż tak często wykorzystywany, dzięki czemu dalej ma znamiona „świeżości”.

Wady wykorzystania tego zabiegu

Wada istnieje podstawowa: nie każdy potrafi tak wprowadzić czytelnika w błąd, aby ten wcześniej nie rozgryzł, że całość jest utworem w utworze. Z drugiej strony nie można napisać zwykłej książki i jedynie na końcu dodać, że wszystko było zmyślone. Oba elementy muszą być niezwykle zgrane. Warto w fabule umieszczać bardzo subtelne (ale naprawdę subtelne!) wskazówki dotyczące rozwiązania. Innym problemem jest nieodpowiednie wyczucie miejsca, w którym można to rozwiązanie zastosować. Nie może to być ostatnie zdanie historii, bo czytelnik pozostanie z niedosytem. Nie może to być także zbyt wcześnie, aby emocje związane z „odkryciem” nie zdążyły opaść. Dlatego – jeśli chcemy to wykorzystać, trzeba to mocno wyćwiczyć!

Published in Warsztat pisarski