Przeczytaj raport i sprawdź, jak wydać książkę

niedziela, 31 marzec 2019 18:42

Książka w książce

Motyw książki w książce nie jest zbyt popularny – prawdopodobnie dlatego, iż był on wykorzystany w „Mistrzu i Małgorzacie” i ciężko z niego ponownie skorzystać bez zarzutu, że się kopiuje Bułhakowa. Jednakże jest to bardzo kuszący pomysł, który pozwala czytelnikowi poznać jakby dwie historie naraz. Umiejętnie wykorzystany, może wprowadzić nieco zamieszania, konsternacji a nawet zaskoczenia. Jak stosować motyw książki w książce?

Jak opisać książkę w książce?

Nie jest to prosta czynność – poniekąd wymaga od nas stworzenia dwóch równoległych utworów, które będą się ze sobą w jakiś sposób splatać. Jak to ugryźć technicznie? Cóż, w takiej sytuacji nie sposób napisać powieści, która nie posiadałaby rozdziałów – tylko w ten sposób można oddzielić historię naszego bohatera od tego, co tworzy. Częstotliwość przeplatania się „naszej” historii i utworu „bohatera” nie musi być regularna, jednak, nie może być też zbyt rzadka, aby czytelnik miał okazję skojarzyć poszczególne fragmenty ze sobą. W końcu zależy nam na tym, aby utwór bohatera również ujrzał światło dziennie i był kluczowy dla naszej głównej fabuły.

Po co wykorzystywać książkę w książce?

Zastosowanie tego typu zabiegu jest rozmaite – można ukazać co jest istotne dla naszego głównego bohatera (nie tylko twórczość sama w sobie, ale również – wartości, marzenia, idee), można wskazać alternatywną historię do tej, którą opisujemy lub też – ukazać prawdziwą naturę naszej postaci (jak to zrobił Remigiusz Mróz w „Hashtagu”). Możliwości wykorzystania tego motywu jest tak naprawdę o wiele więcej, bo, tak jak zostało wspomniane wcześniej – mimo atrakcyjności, nie jest on zbyt często wykorzystywany. Przez co, warto poszukać zupełnie nowych sposobów na jego wykorzystanie. 

Published in Warsztat pisarski
sobota, 08 grudzień 2018 18:01

Kiedy kontynuacja to dobry pomysł?

Stworzyłeś książkę, udało Ci się ją wydać a teraz zastanawiasz się nad stworzeniem kontynuacji? To nie jest łatwa decyzja a i nie zawsze jest też zasadna. Trzeba kilka elementów wziąć pod uwagę, aby przypadkiem nie wsadzić się na minę. Kiedy więc kontynuacja historii to dobry (i opłacalny) pomysł?

Nie wszystkie wątki zostały zakończone

To główna rzecz, która powinna przemawiać za ewentualnym napisaniem kontynuacji. Jeśli po pierwszej części mogą pojawić się pytania, istnieje możliwość stworzenia dalszego ciągu, warto to wykorzystać. Szczególnie, jeśli takie mieliśmy pierwotne założenie. W sytuacji gdy pierwsza część całkowicie wyczerpała temat i nie ma żadnej opcji, aby powiedzieć, co wydarzyło się później (opcja zawsze jest, ale czy będzie ciekawa dla czytelnika?), wówczas lepiej zrezygnować z tego pomysłu. 

Pierwsza część odniosła niebywały sukces

Pisanie to nie tylko pasja, ale też sposób zarabiania pieniędzy. Trudny, bo trudny, ale zawsze. Dlatego jeśli po opublikowaniu pierwszej części udało nam się odnieść pewien sukces, wówczas warto kontynuować serię. Czytelnicy będą zachwyceni możliwością przeczytania dalszego ciągu przygód ich ulubionych bohaterów a Ty będziesz mieć ułatwione zadanie z promocją swojej drugiej książki. W końcu swego rodzaju marka już została wykreowana, czas ją wykorzystać a nie budować znów od zera. 

Chcesz opowiedzieć historię z innej perspektywy

To typ kontynuacji, który w ostatnich latach mocno zyskał na popularności, głównie za sprawą fan fiction (fanowskich opowiadań, które często opierały się na przedstawieniu historii z perspektywy innego, mniej ważnego bohatera). Jeśli daną historię da się opowiedzieć z innej perspektywy w równie ciekawy sposób – warto top wykorzystać. To dobra alternatywa dla tych powieści, które są jednotomową, zamkniętą całością i tradycyjna kontynuacja nie miałaby tu szans. 

Published in Warsztat pisarski

Powieści bywają różne – wiele z nich dzieli się na części lub rozdziały. Jednak jeśli decydujemy się na taką formę, to powstaje pytanie – jak długi powinien być pojedynczy rozdział? Czy są jakieś odgórne limity? Czy można przesadzić z długością? Okazuje się, że mimo iż nie ma sztywnych reguł, warto zastosować się do kilku podstawowych rad. 

Teoretyczne założenia podziału na rozdziały

Powieść z rozdziałami to tak naprawdę efekt pojawienia się powszechnie drukowanych gazet. Wówczas na ich łamach zaczęto publikować powieści, które, z racji ograniczonej ilości miejsca, były dzielone na krótsze fragmenty. Później, wydawane w całości, były automatycznie dzielone na rozdziały. Każda część była zatem jakąś odrębnym fragmentem, posiadającym swój początek, rozwinięcie i koniec, jednak, jednocześnie spójnym z poprzednimi fragmentami, tak, aby tworzyć jedną spójną historię. Współcześnie, gdy utwory nie są już raczej publikowane w prasie (a jeśli już, to z informacją, iż całość można przeczytać w wydanej książce), jednak rozdziałowość pozostała i służy głównie oddzieleniu poszczególnych wątków od siebie, np. w rozdziale nr 1 historia jest opowiedziana przez osobę X, a w rozdziale nr 2 przez osobę Y. 

Długość rozdziału – wygrana rozsądku!

Czy istnieje jakieś minimum lub maksimum dotyczące długości rozdziałów? Nie! Tak naprawdę tutaj najbardziej liczy się to, aby historia była przyjemna do czytania (również pod względem czytelności tekstu) dla odbiorcy. Oznacza to, iż zarówno zbyt krótkie, 3-10 zdaniowe, jak i zbyt długie, np. 50 stronicowe, rozdziały są cięższe w odbiorze. W przypadku zbyt krótkich rozdziałów powstaje też pytanie, czy naprawdę są one słusznie tak poszatkowane i faktycznie każdy z nich jest odrębną częścią. W przypadku zbyt długich, współcześni czytelnicy wychowani na Internecie, zwyczajnie szybciej się nudzą i mogą nie dobrnąć do końca. Dlatego długość rozdziału powinna być taka, aby móc faktycznie opowiedzieć jakiś fragment naszej historii, lecz nie przegadać historii.

Published in Warsztat pisarski
niedziela, 27 maj 2018 11:06

Czy warto odkopywać stary utwór?

Każdy pisarz ma na dnie swojej szuflady utwór, który kiedyś zaczął i nigdy nie dokończył. Może być takich materiałów dużo, dużo więcej. Chodzi jednak o „tę powieść”, która w założeniu miała być cudowna a ostatecznie zniknęła w mrokach naszej pamięci. Czy warto wracać do takiego utworu i próbować go dokończyć? 

Przypomnij sobie utwór

Zanim podejmiesz decyzję, czy chcesz go kontynuować, przede wszystkim przeczytaj go dokładnie od początku do urwanego kawałka. Spróbuj obiektywnie ocenić, czy faktycznie został on tak dobrze napisany, jak Ci się wydawało. Dodatkowo zastanów się, dlaczego zakończyłeś na tej a nie innej scenie. Czy powodem był brak pomysłów na jej dokończenie a może powiązanie jej z pozostałymi wątkami? A może zwyczajnie nie podoba Ci się, w jaki sposób została napisana? 

Kiedy kontynuować utwór?

Przede wszystkim, kiedy jesteś w stanie wyobrazić sobie jego ciąg dalszy. Bez tego ani rusz. Istotną rzeczą jest także krytyczne podejście do dotychczasowego fragmentu. Czy chcesz go całkowicie przerobić, czy jedynie udoskonalić? Jeśli chcesz całkowitej przeróbki – tak naprawdę nie ma sensu do niego wracać. Warto jednak pomysł przeróbki wykorzystać do innego utworu, który zyska dzięki temu nowe wątki i bohaterów. 

Kiedy stanowczo nie kontynuować utworu?

Kiedy tak naprawdę nie potrafisz się na nowo wczuć w to, co zostało już napisane. Słowem: nie wiesz, co powinno być dalej a całość nie robi na Tobie żadnego wrażenia. Skoro Ty nie potrafisz się do niego z powrotem przekonać, to i też nie przekonasz czytelników, aby ją z przyjemnością przeczytali. Czasami warto sobie przypomnieć, dlaczego dana książka trafiła do szuflady. Nie zawsze jest to zwykłe zapomnienie, ale po prostu uznanie, że nic więcej się z tego pomysłu nie wyciśnie. 

Published in Warsztat pisarski
niedziela, 15 kwiecień 2018 19:04

Wykorzystaj kontrast!

Kontrast potrafi naprawdę wiele zmienić i wywołać niemałe wrażenie na czytelniku. O ile jest on prawidłowo wykorzystany. W zależności od naszych intencji, może on wzmocnić efekt komizmu sytuacyjnego lub wręcz przeciwnie – ukazać mroczną stronę jakiejś postaci. Jak zatem prawidłowo wprowadzić kontrast do powieści?

Jakie kontrasty warto wykorzystywać?

Najlepiej sprawdza się ukazanie kogoś małego, niewinnego lub spokojnego jako osobę nagle bardzo odważną, wyszczekaną i groźną. Taki efekt nigdy się nie nudzi. Coś na zasadzie: „cicha woda brzegi rwie”. Dla lepszego efektu warto przez sporą część książki ukazywać tę postać jako naprawdę cichą i niepozorną, po to, aby w odpowiednim momencie, pokazać jej odmienne oblicze. Aby wzmocnić wrażenie, warto zaraz potem powrócić do standardowego rysu tego bohatera. Można również spróbować kontrastu czarne-białe, czyli pozornie negatywna postać, z którego początkowo robiliśmy potwora, nagle okazuje ludzkie odczucia, np. karmiąc szczeniaczki lub pomagając biedakowi. 

Jak nie zepsuć efektu kontrastu?

Przede wszystkim: nie stosując dwuznaczności w przedstawianiu bohatera. Jeśli od początku będziemy czytelnikowi podsuwać możliwość, iż dana postać wcale nie jest taka, jaką ją przedstawiamy, kontrast nie zadziała. To musi być nieoczekiwane i nagłe. Aby tak się stało, dana sytuacja, w której ukażemy drugą stronę postaci, musi silnie oddziaływać na bohatera. Na tyle, żeby zapomniał o swoich hamulcach i po prostu zachował się intuicyjnie. Kontrast można też łatwo zepsuć poprzez jego nadużycie, czyli zastosowanie go do kilku postaci jednocześnie. Najlepiej jest wykorzystać go tylko do jednego, bardzo konkretnego bohatera. Sytuacja, w której nagle wszyscy zaczynają być kimś innym, niż do tej pory, jedynie wprowadzi niepotrzebny chaos i sprawi, że cała akcja przestanie być zrozumiała dla czytelnika. 

Published in Warsztat pisarski
niedziela, 08 kwiecień 2018 15:24

Odświeżamy klasyki!

„Legendy polskie” stworzone przez Allegro podbijają sieć. Dlaczego? Ponieważ odgrzewają znane nam wszystkim historie o Panu Twardowskim, Bazyliszku czy Smoku Wawelskim, ale w zupełnie odmiennej formie. Zresztą: „Pięćdziesiąt twarzy Greya” to nowoczesna wersja Kopciuszka a „Chłopcy” Jakuba Ćwieka bazują na historii o Piotrusiu Panie. Czy warto odgrzewać stare kotlety? Jak widać – tak!

Jak odświeżyć klasyk, aby miało to sens?

Przede wszystkim musimy mieć pomysł na to, co chcemy zrobić z dawną historią. Nie możemy po prostu jej skopiować. A co za tym idzie: musimy ją bardzo dobrze znać. Na tyle, aby mieć własne przemyślenia i wizję alternatywnego poprowadzenia akcji lub wykorzystania bohaterów. Bardzo ważnym elementem jest tutaj chęć pokazania zupełnie odmiennej natury znanych wszystkim postaci, np. Dzwoneczka jako szefowej motocyklowego gangu. Ważne również jest to, aby kreacja była przez całą naszą historię spójna i w jakiś sposób odnosiła się do oryginału. Nowa historia bowiem musi bazować na starej na tyle, aby czytelnik był w stanie zauważyć powiązania. 

Jak nie odświeżać klasyków?

Niebezpieczną rzeczą jest zmiana charakteru znanego wszystkim bohatera, czyli pozytywnego w negatywnego. Nie jest to niemożliwe, ale nie zawsze przynosi zamierzony efekt. Aby porwać się na coś takiego, musimy naprawdę dobrze uzasadnić taką kolej rzeczy, czyli np. uwypuklić pewne cechy podstawowej postaci (z oryginalnej powieści), tak, aby przekonać czytelnika, że tak naprawdę tamta wizja była mocno wyidealizowana. Ważne również jest to, aby nie odwzorowywać historii 1:1 – nie chcemy stworzyć plagiatu, kopii, lecz coś nowego, świeżego. Dlatego nie bierzmy się za tego typu kreacje w sytuacji, gdy nie posiadamy konkretnej wizji. Może to się po prostu źle skończyć – żaden czytelnik nie lubi kopii, a co najgorsze: prawie nigdy nie jest to zapomniane w środowisku!

Published in Warsztat pisarski

Powieść szpiegowska jest ściśle związana z political fiction. Dlaczego? Ponieważ bez fikcyjnego obrazu polityki, trudno jest stworzyć siatkę szpiegowską i związane z nią wydarzenia. Czym tak naprawdę są oba pojęcia oraz w jaki sposób stworzyć dobrą powieść szpiegowską?

Czym jest political fiction?

Political fiction to nic innego jak fikcja literacka (bądź też teatralna, filmowa) skupiona na aspekcie politycznym. Jej głównym celem jest skomentowanie aktualnych (bądź historycznych) wydarzeń historycznych a także istniejących systemów czy też teorii związanych z polityką. Nierzadko w political fiction autor dokonuje oceny (pozytywnej bądź negatywnej) społeczeństwa, w którym żyje lub też przedstawia alternatywną wersję wydarzeń. Do klasycznych utworów typi political fiction zalicza się „Podróże Guliwera” Jonathana Swifta czy też „Faraona” Bolesława Prusa. 

Czym jest powieść szpiegowska?

Jak sama jej nazwa wskazuje jest to utwór skupiony wokół działaniach szpiegowskich w czasach wojny lub też pokoju. Zazwyczaj występuje tutaj klasyczny podział na „naszą” i „stronę wroga”. Akcja skupia się wokół konkretnych wydarzeń, które rozpracowują szpiedzy, po to, aby zapobiec jakimś wydarzeniom. Jak już zostało zaznaczone na wstępie – tego rodzaju historia nie może obyć się bez political fiction, ponieważ całość musi być osadzona w pewnej rzeczywistości politycznej. Opisywane działania mogą mieć skalę mikro, tj. w obrębie jednego państwa (np. czasy PRLu i działania Służby Bezpieczeństwa w celu dekonspiracji podziemia), jak też skalę makro, czyli konflikt między dwoma lub więcej państwami. Siatka szpiegowska może być zarówno stworzona z zawodowców (członkowie CIA, wojska i innych tego rodzaju służb) lub też amatorów (np. powstańców, opozycjonistów, terrorystów). Ważne, aby w tego rodzaju powieści wybrać stronę, według której będziemy opisywać rzeczywistość, stworzyć pewien konflikt między dwoma stronami oraz wybrać głównego bohatera, którym może być zarówno głównodowodzący akcją jak też jeden z podrzędnych pracowników. 

Published in Warsztat pisarski
niedziela, 28 styczeń 2018 01:17

Zdrada jako motyw powieści

Nie każda historia musi być „czysta” - zamiast standardowego romansu równie dobrze możesz napisać historię dotyczącą zdrady. Opcji jest tutaj kilka. Perspektywa zdradzającego lub zdradzanego, jedna ze stron kogoś ma a może oboje? Do wyboru do koloru. Co jeszcze interesującego tkwi w tym motywie?

Perspektywa to podstawa!

Dlaczego? Ponieważ ona decyduje o tym, jaki będzie główny wydźwięk książki. Oczywiście z punktu widzenia zdradzanego, będzie to dość tragiczna i niezbyt przyjemna historia. Taki motyw jest dość popularny, jednak z reguły w roli pokrzywdzonego obsadza się kobietę. A jakby tak odwrócić role, czyli to ona zdradziła? W przypadku zdradzającego, mamy tutaj do czynienia z całą gamą sprzecznych emocji, które należy przekazać. Czy ma on wyrzuty sumienia, czy też robi to już bezwiednie? A w przypadku kobiety – czy to będzie stereotypowa zaniedbana żona czy też raczej zdrajczyni-recydywistka? Opcji jest mnóstwo!

Tragedia czy happy end?

Nie każdy romans kończy się dobrze. Możesz stworzyć pełną zwrotów akcji historię, w której jedna ze stron zakochuje się (może nawet obsesyjnie?) w drugiej, kiedy ta z kolei chce się ograniczyć do samego seksu. Inną opcją jest motyw, w którym bohaterowie spotykają się raz, ale po tym jednym razie rodzi się dziecko. Możesz zarówno bohaterów w sobie rozkochać, jak i sprowadzić ich relację jedynie do fizyczności, która jako jedyna ich łączy. 

Równe czy nierówne relacje?

Dodatkowego smaczku można tutaj dodać faktem, iż jedna ze stron jest nad drugą. Przykładowo jest jej szefem, nauczycielem, mistrzem. Oczywiście najpopularniejszym motywem jest romans w pracy, ale równie dobrze można to przenieść na grunt szkolny, akademicki tudzież, w przypadku powieści historycznych, ukazać różne warstwy społeczne. Romans króla ze służką lub królowej ze stajennym – to wszystko można w elegancki sposób rozwinąć, tworząc coś nietypowego!

Published in Warsztat pisarski

Żyjemy w czasach, kiedy naprawdę ciężko o oryginalność. W sztuce, kinie a szczególnie w literaturze teoretycznie już wszystko było. Romanse, dramaty, akcje… takich utworów jest na kopy. Jak w tym gąszczu znaleźć pomysł na coś, co nie jest kalką tego, co już zostało napisane?

Synergia nowego i starego

Najlepszą opcją jest sięgnięcie po znanym wszystkim motyw i ujęcie go w zupełnie nowym obliczu. Pozostaje to dalej trudne, bo jak stworzyć coś nowego bazując na starociach? Cóż, tutaj kłania się nasze obycie w literaturze, zainteresowania oraz kreatywność. Czasem niewielka zmiana potrafi wnieść zupełnie nową jakość do znanego wszystkim kanonu. Nie ważne, czy zrezygnujesz z przyjętego wzorca bohatera, wykorzystasz nietypowe miejsce akcji dla danego gatunku czy dodasz zupełnie zaskakujące zakończenie – to wszystko może okazać się strzałem w dziesiątkę. Oczywiście, takie eksperymenty są obarczone pewnym ryzykiem, ale cóż, o to w tym właśnie chodzi!

Twórz hybrydy

Inną opcją jest łączenie w nietypowy sposób różnych gatunków. Testuj różne hybrydy: thriller z romansem, horror z komedią, etc. Owszem, część połączeń już była i nawet całkiem dobrze się zadomowiła w umysłach czytelników, jak komedia romantyczna, ale kto nie szuka, ten nie znajdzie swojej drogi. Testuj, sięgaj po naprawdę niszowe pomysły a któryś z pewnością się opłaci.

Zabawa koncepcyjna

Nie masz pomysłu na zmiany fabularne lub szukanie niszowych tematów? W takim razie wykorzystaj tradycyjne gatunki i przedstaw je w inny sposób. Jak? Baw się chronologią, konwencją, stosuj całkowicie zwariowane zwroty akcji, ale pamiętaj, że musi to mieć ręce i nogi. Do tego potrzebne są spore umiejętności pisarskie i przede wszystkim wiedza, aby umiejętnie łamać standardy i konwenanse. Bez tego wyjdzie Ci nieumiejętny bełkot, którego ani czytelnicy, ani krytycy nie ocenią zbyt pochlebnie.  

Published in Warsztat pisarski

Mawia się, że zagranie pijanego to jedno z największych wyzwań aktorskich, zaraz po roli wariata. Teoretycznie nie ma tutaj większych trudności – ot, wystarczy bełkotać, zataczać się czy śmiać w nieodpowiednich momentach. W praktyce, aby to wyszło autentyczne, trzeba się nie lada natrudzić. Tak samo jest w pisarstwie. Tworzenie przekonującej sceny z pijanym bohaterem wymaga pewnych umiejętności. Jakie elementy musi posiadać scena opisująca pijanego?

Różne formy i etapy upojenia alkoholowego

Przede wszystkim – każdy z nas upija się w nieco innym tempie i na inny sposób. Jeden wypije kieliszek wina i już czuje zawroty głowy, inny może wypić 10 piw i odczuwać lekkie szumienie. Tolerancja na alkohol bywa całkowicie odmienna, tak samo jak nasza reakcja na poszczególne alkohole. Czasem bywamy miło odprężeni, innym razem rozluźnieni. I to jest właśnie klucz do sceny z pijanym: ustalmy, jakie emocje wywołuje, czy też wzmacnia, w nim dany alkohol. Czy będzie wesoły i nieprzewidywalny, czy smutny i skryty? Może będzie skłonny do bójek a może wręcz przeciwnie – do przytulenia i spania? Ustal to na samym początku.

Werbalne i niewerbalne przekazy

Pijackie dialogi mogą sprawiać pewne problemy, szczególnie początkującym pisarzom. Bo jak tu zapisać bełkot a jednocześnie przekazać sens zdania? Można to zrobić na różne sposoby: zbijając ze sobą słowa, plącząc je ze sobą, podmieniając tylko niektóre litery lub też dokoptowując drugą osobę, która będzie tłumaczyć myśli pijanego. Ostatnia opcja jest teoretycznie najbezpieczniejsza, ale musi być uzasadniona ilością spożytego alkoholu. Ponadto nie można zapominać o mowie ciała czy też impulsywnych zachowaniach. Większe rozluźnienie, gracja ruchów, czy też przelewanie się przez ręce – tutaj także istotne jest to, ile bohater wypił. Odpowiednio konstruując jego postawę, możemy przekazać czytelnikowi na jakiej fazie upojenia jest postać. Jedno jest pewne – im więcej procentów, tym mniej zahamowań, ale też i mniejsza gracja ruchów.  

Published in Warsztat pisarski
Strona 1 z 2