Przeczytaj raport i sprawdź, jak wydać książkę

piątek, 17 kwiecień 2020 16:18

Czy warto napisać autobiografię?

Każdego twórcę kusi napisanie swojej autobiografii. Czy jednak zawsze jest to dobry pomysł? Okazuje się, że jest to uzasadnione w dwóch przypadkach. Jakich?

Autobiografia osoby nieznanej nikomu

Wbrew pozorom taka historia może się sprzedać. Istnieje tylko jeden warunek – Twoja historia musi być interesująca i z morałem. Udało Ci się pokonać uzależnienie, nowotwór, przeżyłeś dekadę na Antarktydzie a może po prostu – założyłeś biznes, o którym inni myśleli, że szybko padnie? To są doskonałe tematy na książkę. Przykładem takich publikacji są: „Goniąc czarne jednorożce” Marka Zmysłowskiego, czy też „Pamiętnik narkomanki” Barbary Rosiek. Jeśli natomiast Twoje życie nawet według Ciebie nie zawiera żadnych ciekawostek, osiągnięć, lekcji, które możesz podarować innym, nie łudź się, że porwie ono czytelników. Słowem – jeśli sam wierzysz w wyjątkowość i wartość dodaną swojej historii, wtedy też przekonasz o tym innych, nawet nie będąc wcześniej znaną osobistością.

Autobiografia znanej osoby

Jeśli jesteś influencerem, pisarzem, politykiem lub kimkolwiek innym, kto posiada już spory dorobek twórczy i rzeszę fanów – wówczas masz łatwiejszy start, jeśli chodzi o pisanie autobiografii. Nie musisz wtedy starać się o to, aby Twoja historia była „z morałem”. Oczywiście, super, jeśli taka będzie, jednak Twoją grupą docelową są fani, którzy najchętniej prześwietliliby Twoje życie promieniami Roentgena. Rada dla Ciebie? Nie daj się porwać pokusie opowiedzenia wszystkiego. Mimo wszystko staraj się, aby Twoja historia posiadała jakąś myśl przewodnią. Niezależnie czy to będzie kwestia budowania Twojego imperium, opowieść o dzieciństwie czy też autobiograficzna podróż po smakach Twojego życia – będzie to lepsze niż pisanie o wszystkim i o niczym. Nie poddawaj się także pokusie wybielania swojej osoby i przedstawiania się w lepszym świetle – takie triki szybko wychodzą na jaw i tak naprawdę mogą doprowadzić do końca Twojej kariery.

Published in Warsztat pisarski
niedziela, 24 czerwiec 2018 11:33

Portret własny pisarza – tak czy nie?

Często tworząc historię wplatamy elementy własnego życiorysu. Nie ma w tym nic dziwnego czy nadzwyczajnego. To naturalna rzecz. W końcu siebie znamy teoretycznie najlepiej. Jest to automatyczne działanie. Jednak czy na pewno dobrze robi naszej powieści? Na ile warto wplatać siebie i swoje życie do utworu, który być może przeczytają miliony?

Dlaczego wplatamy swoje życie?

To odruch. Chodzimy po świecie i patrzymy na niego ze swojej perspektywy. Nie znamy punktu widzenia innych osób, więc uznajemy, że nasz jest najlepszy. Dlatego automatycznie nasi główni bohaterowie przejawiają cechy charakteru, którymi i my możemy się pochwalić. Choć, co ciekawe, zazwyczaj podkręcamy postać do lepszej wersji siebie. Często tworząc bohatera wygładzamy w nim nasze wady i dodajemy cechy, które chcielibyśmy posiadać. Jednak mimo tego czasem bardzo łatwo rozpoznać autora w opisywanej postaci. Szczególnie mogą to wyłowić nasi znajomi i rodzina, która w końcu wie o nas najlepiej. 

Kiedy warto tego nie ograniczać?

Przede wszystkim w sytuacji, kiedy wprost mówimy o tym, że bohater jest wzorowany na nas samych. W końcu czasem robimy taką rzecz w pełni świadomie. Również jest to automatycznie uzasadnione, gdy piszemy pamiętnik lub autobiografię. Siłą rzeczy, wtedy odsłaniamy się niemalże w 100%. 

Kiedy warto przystopować?

Jeśli jednak nie chcemy tworzyć własnej biografii, wówczas warto jednak ograniczyć nieco podobieństwo postaci do nas. Szczególnie w sytuacji, gdy wcale nie chcemy się z nią utożsamiać. Jak zatem to ograniczyć? Niestety sprawa nie jest łatwa. Przede wszystkim dlatego, że sami nie posiadamy odpowiedniego dystansu, aby wyłapać wszystkie podobne cechy między nami a bohaterem. W tej sytuacji najlepiej jest poprosić kogoś znajomego o pomoc w wyłapaniu podobieństw i przedyskutowaniu kwestii, jak można nieco odmienić bohatera, bez całkowitego jego przerabiania. 

Published in Warsztat pisarski