Przeczytaj raport i sprawdź, jak wydać książkę

Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Witamy na forum Kunena!


Podziel się z nami i naszymi użytkownikami, kim jesteś, czym się interesujesz i dlaczego postanowiłeś do nas dołączyć.

Serdecznie zapraszamy wszystkich nowych członków naszej społeczności i mamy nadzieję że zagościsz u nas na dłużej!

TEMAT: Opinie Wasze, cenną wskazówką

Opinie Wasze, cenną wskazówką 4 lata 5 miesiąc temu #223

Dziękuję za opinię i reklamę własnego bloga w komentarzu. Kiedy znajdę odrobinę czasu to chętnie na niego zajrzę. Pozdrawiam
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Opinie Wasze, cenną wskazówką 4 lata 5 miesiąc temu #222

  • Orcio
  • Orcio Avatar
  • Wylogowany
  • Senior forum
  • Posty: 49
  • Otrzymane podziękowania: 15
  • Oklaski: 2
Dzień dobry..
Bardzo ładny początek.. Może trochę nadużywa pani zaimków.. intryga ciekawie się zawiązuje.. no temat jest przedni - wampiryzm.. też się tym interesuję - tu odsyłam na bloog /orzelzwyciezca.bloog.pl/ tam druga część moich OPOWIEŚCI Z DRUGIEJ STRONY cała jest o grupie wampirów grasujących w Restrykcie Orłów.. rzecz jasna czekam na dalszy ciąg opowieści.. tekst jest poprawny i spójny, logicznie rozwija się fabuła.. trochę tylko trudno uwierzyć, że pani patolog mogła się skaleczyć o zęby, ale co tam drobny szlif powinien jakoś to wyjaśnić, albo trzeba dopisać, że gdy robiła zdjęcie rentgenowskie zębów to się skaleczyła.. proszę pisać czekamy dalszego ciągu albo odsyłacza na bloog gdzie będzie więcej o wampiryzmie i tych sprawach..
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Opinie Wasze, cenną wskazówką 4 lata 6 miesiąc temu #219

Prolog

Nazywam się Kamila Weber. Mam 36 lat i tyle będę mieć już zawsze, a przy najmniej na tyle będę wyglądać. Pytacie jak to możliwe? Otóż jestem wampirem. Bardzo młodym i niedoświadczonym, ale jednak wampirem. Stałam się nim stosunkowo niedawno i dopiero uczę się jak mam przeżyć, ale na szczęście mam doświadczonego mentora. Zacznijmy jednak od początku...

1.

Jestem patologiem sądowym i pracuję w Zakładzie Medycyny Sądowej. W pewien lipcowy poranek przywieziono ciało młodego mężczyzny. Moim zadaniem było ustalić przyczynę śmierci. Podejrzewano morderstwo. Śledztwo w tej sprawie prowadził komisarz Jan Kubik, ale o nim za chwilę. Zabrałam się do pracy. Muszę przyznać, że zawsze lubiłam swój zawód. Każde ciało, które badałam miało swoje tajemnice, a dzięki swej wiedzy pomalutku ją odkrywałam. Wróćmy jednak do mężczyzny, którego wtedy badałam. Był młody, mógłby żyć jeszcze wiele długich lat, jego ciało z zewnątrz nie nosiło śladów walki ani nie miało widocznych obrażeń. Postanowiłam zrobić zdjęcie rentgenowskie uzębienia i wtedy coś zwróciło moją uwagę. Były to małe ranki na szyi tuż koło ucha. Sięgnęłam ręką by lepiej się temu przyjrzeć i wtedy niechcący zaczepiłam dłonią o jego zęby. Zrobiła się mała ranka, dosłownie zadrapanie. Zdezynfekowałam ją, nakleiłam opatrunek i wróciłam do pracy. Jakież było moje zdziwienie kiedy po otworzeniu ciała stwierdziłam, że jest całkowicie pozbawione krwi. W tym wypadku przyczyna śmierci była oczywista. Zakończyłam więc sekcję. Kiedy umyte i zaszyte ciało znalazło się w chłodni poszłam do swojego maleńkiego biura i zadzwoniłam do komisarza Kubika. Zjawił się gdy pisałam protokół po sekcyjny. Chyba równie mocno jak mnie zaintrygowała go przyczyna śmierci mężczyzny. Obojgu nam zależało by zidentyfikować zwłoki. Problem polegał na tym, że przy denacie nie znaleziono dokumentów, a jedynym tropem jaki mieliśmy była wizytówka, na której widniało nazwisko Michała Niedźwiedzkiego. Jeśli to był Michał Niedźwiedzki, którego miałam na myśli to była to moja pierwsza miłość. Byliśmy dzieciakami, parą nastolatków, ale zakochałam się w nim po uszy. Stał się dla mnie swego rodzaju wzorcem. Każdego kolejnego mężczyznę w moim życiu porównywałam z nim, w każdym szukałam Michała i w żadnym nie znalazłam. Może właśnie dlatego rozpadło się moje małżeństwo. Po krótkiej rozmowie z Michałem Niedźwiedzkim z wizytówki umówiliśmy się na spotkanie za godzinę. Serce waliło mi jak oszalałe, czułam się jak podekscytowana nastolatka. Na dodatek skaleczenie na mojej dłoni strasznie swędziało. Chyba to, że drapałam się co chwilę zwróciło uwagę komisarza. Wydawał się być zaniepokojony. Zaskoczył mnie wymuszeniem obietnicy, że gdybym poczuła się gorzej natychmiast się z nim skontaktuję. Dla świętego spokoju zgodziłam się, ale tylko i wyłącznie dlatego, że myślami byłam zupełnie gdzie indziej.
Michał zjawił się punktualnie. To jednak był ten sam Michał, mój Michał. Jakież było moje rozczarowanie kiedy powiedział, że jest zaręczony. Oczywiście pogratulowałam mu, jednak nie były to do końca szczere gratulacje. Po krótkiej rozmowie czekała nas identyfikacja zwłok. Michał znał tego człowieka. Jak się okazało był to jego pracownik i przyjaciel. Zobowiązał się nawet zorganizować pogrzeb, bo jak twierdził chłopak nie miał rodziny ani nikogo kto mógłby się tym zająć.
Tego dnia wróciłam do domu po dwudziestej pierwszej. Nalałam sobie lampkę wina i wskoczyłam do wanny. Gorąca kąpiel w pachnącej pianie i lampka wina to było to czego potrzebowałam. Kiedy leżałam w wannie wróciły wspomnienia.
Byliśmy z Michałem tacy młodzi i zakochani. Już wówczas był nieziemsko przystojny i świetnie zbudowany. Kochałam w nim wszystko. Niewiele się zmienił od tamtego czasu. Oczywiście zmężniał i nabrał ciała ( w pozytywnym tego słowa znaczeniu ). Zasmucił mnie fakt, że jest zaręczony. Ponoć nie znam tej dziewczyny, ale cóż zaręczyny to jeszcze nie ślub. W głębi serca miałam cichą nadzieję, że mam jeszcze szansę, że nie wszystko było stracone. Po kąpieli owinięta w miękki, cieplutki płaszcz kąpielowy poszłam do sypialni. Nawet nie pamiętam kiedy usnęłam. Około drugiej w nocy obudził mnie koszmarny ból mięśni i stawów, ręka okropnie mnie piekła. Czułam, że mam gorączkę, co chwila po ciele przechodziły mnie dreszcze. Poszłam do kuchni. Jak na lekarza przystało moja domowa apteczka była przygotowana na takie sytuacje. Wrzuciłam do szklanki dwie aspiryny, wlałam wodę i ruszyłam do sypialni. Usiadłam na łóżku, opróżniłam szklankę.
- Ohyda - skrzywiłam się jak dziecko. Zgasiłam lampkę, otuliłam kołdrą, zwinęłam się w pozycji embrionalnej i zasnęłam.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Opinie Wasze, cenną wskazówką 6 lata 9 miesiąc temu #101

  • Orcio
  • Orcio Avatar
  • Wylogowany
  • Senior forum
  • Posty: 49
  • Otrzymane podziękowania: 15
  • Oklaski: 2
Dobry wieczór..
Zacznę tak: "O Panno Święta co jasnej bronisz Częstochowy" - to słowami pierwszego wieszcza romantyzmu - Adama Mickiewicza.. Bo zarzut "częstochowszczyzny" można dokleić nieomal do każdego rymu.. Sam też tak piszę - rymami stycznymi - mniemam, iż są najbardziej melodyjne, dają łatwość czytania, są okrągłe i srebrzyste.. Zapraszam do moich notek na forum i na bloog: /www.orzelzwyciezca.bloog.pl/ - jestem inspirujący więc może Pani usłyszy szept natchnienia podczas lektury moich tekstów..
Pani wiersz czytałem bardzo uważnie i niejednokrotnie, po pierwsze dlatego, że ptak swym życiem mnie zachwyca, po drugie - bo świetnie Pani rymuje - przemawia to do mnie i trafia w rozum i serce.. Mnie nie dziwi odlot ptaka - zniecierpliwienie to chyba normalna reakcja na łzy, jęki itp. itd.. Wymowny przekaz.. Jeszcze raz powtórzę - świetnie Pani rymuje.. I co jeszcze - są czarne orły, a orzeł to jeden z moich ideałów - symbol dumny, piękny, groźny (przecież to najgroźniejszy drapieżnik rodzaju).. Nie sądzę by strach motywował ptaka.. Zapraszam na mój bloog, napisałem ostatnio liryk o ogniu, wiersz zatytułowałem JĘZOR PŁOMIENIA, ma rozciągłość poematu, dlatego potrzebna jest cierpliwość.. Ludzie w tych czasach piszą raczej krótko, podobnie do Pani.. Ja natomiast się rozpisuję, mam dużo do powiedzenia..
Pani wiersz jest bardzo dobry, jak rzekłem - okrągły, srebrzysty..
Pozdrawiam i kłaniam się.. :P
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Opinie Wasze, cenną wskazówką 6 lata 9 miesiąc temu #98

  • eqtrainer
  • eqtrainer Avatar
  • Wylogowany
  • Młodszy forowicz
  • Posty: 29
  • Otrzymane podziękowania: 10
  • Oklaski: 0
Zaznaczam, że nie jestem autorytetem, jesli chodzi o poezje, ale zawsze moge się wypowiedzieć jako czytelnik-odbiorca. Wiersz jest emocjonalny, prawdopodobnie głębiej odbiorą go kobiety. Myślę, że oddaje Pani ból niechcianej kobiety i słowami maluje obraz. Widzę to wielkie ptaszysko, nadzieję i rozczarowanie, pozostanie z bólem.

Jedyne co bym stylistycznie dodała, to w piątym wersie "A w jej sercu...", gdyż można odebrać, że to ptakowi struna w sercu pękła ( to jakby wynika z poprzedniego zdania). Także w 10 wersie Słuchając (czego) jeków, płaczu i żalów (chyba lepeij gramatycznie), mimo, że to poezja i wszystko dozwolone.

Myślę, że można Pani pogratulować umiejętności przekazania obrazu kobiecego bólu.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): skorpionka

Opinie Wasze, cenną wskazówką 6 lata 10 miesiąc temu #97

  • skorpionka
  • skorpionka Avatar
  • Wylogowany
  • Świeżak
  • Posty: 2
  • Oklaski: 0
WITAM WSZYSTKICH
Jestem nowicjuszką nieudzielającą się specjalnie w klubie. Być może ten stan się zmieni z czasem. Póki co, pragnę się podzielić z Wami swoim pisaniem, a raczej wystawię się na "słodką" krytykę. Zaznaczam, że lubię pisać w miarę zrozumiale i nieskomplikowanie, czyli dla wszystkich. Na początek krótki wiersz pt. " CZARNY PTAK "

Wyciąga ręce i przed tobą trzyma,
żebrze o miłość oczyma.
Czarny ptak nad głową skrzydła rozpościera,
w dziobie trzyma kamyk łapami przebiera.
A w sercu pękła ta jedyna struna,
i ogień wzniósł się, a na niebie łuna.
Czerwona obręcz oplatała ciało,
i to ptaszysko wszystko widziało.
Wzbił się i usiadł na wysokiej skale,
słuchając jęki, płacz i żale.
Zerwał się z krzykiem, uleciał w przestworze,
zostawiwszy ją w tym ogniu, o Boże!
Czemuś nie wziął na te skrzydła swoje,
bałeś się, że spłoniecie oboje.
I tak już się dzieje, w tym fizycznym świecie,
że, wiatr w oczy wieje, niechcianej kobiecie.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Czas generowania strony: 0.629 s.